Unlikely


Never underestimate the power of an old shoe. And when I mean old, I really mean old! And preferably slightly dusty (some of you might call it dirty, manky, gross... as you please). Upon reflection, it does turn out that an old shoe can make the outfit a little bit more exciting. Especially if the outfit consists of an evening dress and a respectably looking blazer. Unlikely combination? Apparently not. Just to clarify, I am not talking about doing a Kristen Stewart on it (for those of you unaware, she does like stepping out onto the red carpet in Balenciaga Haute Couture and a pair of Converse). I am talking about taking it to the next level and going really dirty, literally ;).

Dlaczego nie należy wyrzucać starych "adasiów"? Bo nagle okazuje się, że doskonale komponuja się z wieczorowa sukienka i całkiem elegancka marynarka. Trik polega na tym (a mówię tu wyłacznie za siebie), żeby but był po prostu stary i delikatnie mówiac, przykurzony. Ma też oczywiście być nie byle jaki, a najlepiej w ogóle, jeśli jest stylowo wygladajacym trampkiem. Niby nie pasuje, ale niby dlaczego? Spróbujcie sami...






(blazer - The Kooples, dress - River Island, trainers - vintage Puma} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

Fish




Who says you can't mix sequins with baths... On a miserable day like this it might as well be better to become a fish; be quiet, be focused and shine through the surface of the pouring rain...







{dress - Zara, boots - Isabel Marant for H&M} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

January


January is a very dull month. There is the detox, the bad weather and no money for shopping. There is the window and the stack of magazines that can be re-read or converted into funky tables...and there is plenty of very dull time ;)

Styczeń to strasznie depresyjny miesiac. Jest poświateczny detox, okropna pogoda i nie ma pieniędzy na zakupy. Jest też okno i góra magazynów do ponownego przeczytania lub zrobienia styczniowego bałaganu...;)







{top - The Kooples, trousers - J.W. Anderson for Topshop, pumps - Michael Kors, earrings - Topshop} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

Simply lazy


They say the best things in life are free but hey, you still have to pay a bit for a good pair of jeans. Boyfriend jeans preferably. The best things about them is that they are effortless, comfy and believe me, you don't even need the actual boyfriend ;). I've been suffering from the post holiday syndrome for way too long now, and I have been desperately trying to woo the hot weather back into my life by consciously deciding to dress down as much as I can. The good thing about it is that it's still fun, the bad thing about it is that there is no chance I can leave the house with the arctic conditions outside. I shall remain by the window, simply lazy, dreaming of the pineapples and the sunshine...freezing ;)












{denim - vintage Levi's; vest - Bershka} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

BFF


They say, if you can count on someone, count on yourself. True as it might be, in the fashion world, you can definitely count on a little bit more. Black leather jacket is one of the items that will never let you down. Simply because it's irreplaceable, goes with everything and is always there for you when you need it. Just like your good, old BFF...

Mówi się, że chcac na kogoś liczyć, najlepiej liczyć na siebie. Prawda to czy nie, w świecie mody zdecydowanie można liczyć na trochę więcej. Czarna skórzana kurtka należy do tych elementów garderoby, które nigdy nie zawodza. Jak stary, dobry przyjaciel, który zawsze pojawia się wtedy, kiedy go najbardziej potrzebujemy...







{leather jacket - Bershka, denim - Urban Outfitters, shirt - The Kooples, shoes and bag - Zara} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

The morning after...


The morning after the night before. It can usually be described in the same few words: too bright, too soon and too expensive. Just like a girl's taste in shoes...







{shoes and skirt - Rihanna for River Island, shirt - Zara, bag - second hand, vintage Chanel (apparently)} PHOTOS: KASIA @kasiablue

Leave a comment

Bipolar


I'm a blogger and I blog about fashion, or at least about things I consider to be fashionable. Simple, no tricks, no beating around the bush. Easy as it may seem, it's not always the case. Recently, I found myself in a fairly challenging and exhausting situation (in terms of thirdworldproblems hashtag) of not being able to decide between two completely different outfits (in terms of style) before heading out to dinner. Outfit one - classy, a lot of black and safe options. Outfit two - colours, textures and craziness. You might say well, what's your problem? It might not be a huge problem but how the hell did I manage to pull out two outfits from completely different pots? You have to admit, it certainly made the decision more difficult as it was not as simple as changing the top from A to B or swaping the sandals for the pumps. Both options were insanely different which in the end made me go slighly insane too. The drama had a fairly predictable ending of me, angrily, throwing on option 3 which consisted of a skirt + top + flats which again was nothing similar to options 1 and 2. What does that have to do with the photos from this post? Well, my fashion mind is like my trousers - navy on the back and orange on the front. Killing two birds with one stone might as well be my new style motto ;)
 
Jestem bloggerem i bloguję o modzie, tudzież o rzeczach, które w moim mniemaniu są modne. Wszystko jasne i proste, nie powinno być nic między wierszami. Okazuje się jednak, że czasem bywa ciężko. Ostatnio znalazłam się w patowej sytuacji, kiedy to musiałam wybrać outfit na kolację i w tym celu postanowiłam zrobić to, co robię  prawie zawsze, czyli wyjąć dwa zestawy i dokonać wyboru. Szybko i bezboleśnie. Miodzio. Szybko i bezboleśnie nie było, bo okazało się, że wybrałam dwa zestawy z kompletnie innej parafii. Jeden klasyczny, sporo czerni i dobrego szycia, drugi kolorowy, świecący i szalony. Jak to się stało? Przecież to miało być proste, a tu się okazuje, że mam modowe rozdwojenie jazni. Sytuacja zmusiła mnie zatem do wygrzebania opcji numer trzy, która uratowała mi wtedy życie (przesadzam). Jaki związek tej mrożącej krew w żyłach historii z dzisiejszym postem? A taki, że mój styl czasami przypomina te dwukolorowe spodnie, które mam na sobie. Zasada, że nie można mieć wszystkiego od dzisiaj mnie nie obowiązuje, choćby tylko w modzie ;)






{trousers - COS, jacket - Rihanna for River Island, shoes - & Other Stories, bag - H&M} PHOTO: KASIA @kasiablue

Leave a comment

Such a cow...

Those of you who know me must be aware of my loving relationship with animal print. It has always been at first sight but it has never been monogamous... Crocodile, tiger, zebra, you name it and I will wear it. I'll cheat on one to be with another and I never look back. Sometimes I still catch myself thinking about possible animal print options/combinations so I have to admit I was delighted when Zara  released these cowsy shorts in their summer collection. What I like about the cow print is that it's not obvious and it adds some humour to an otherwise predictable use of animal print in fashion design. If it makes me smile, I like it. If it makes me moo, well... you tell me what that makes me ;)

Ci, którzy mnie znaja dobrze wiedza, że od dawna jestem w szczęśliwym zwiazku z motywami zwierzęcymi występujacymi w ciuchach, butach i torebkach. Krokodyl, tygrys, zebra, cokolwiek wymienicie, ja to z pewnościa założę i nie będę wybrzydzać. Nie jest to niestety zwiazek czystko monogamiczny, bo lubię sobie zmieniać ;). Kiedy Zara wypuściła "krowie szorty" w swojej letniej kolekcji, byłam uradowana. Krowie plamy nie sa czymś, co bezpośrednio kojarzy się z moda i dodaja dużo humoru do każdej stylizacji. Jest ciekawie i jest wesoło. Jest też wymówka, żeby sobie czasem zamuczeć... ;).







{shoes - Miu Miu, shirt - JW Anderson for Topshop, shorts and bag - Zara, ring - market in Thailand} PHOTO: KASIA @kasiablue, edited by Girl Scout

Leave a comment

Search

Girl Scout Instagram